10 cze 2012

holiday fire

No i ognicho się udało..
Pogoda dopisała ludzie też, nie wszyscy przyszli ale to nic i tak mocna ekipa była... 

Czyżu z Majkim umilali czas graniem i śpiewaniem... Ci co zostali ok. godzinki 4 poszli spać przy wygasającym ognisku.. a inni 
nie.. ;]
Godzinka 6 rano ci co zostali zebrali się do domu a ja z sianem ;] we włosach sprzątałam ten syf... 
;] na szczęście co nie co pomogli mi ogarnąć... 
wróciłam do domu położyłam się spać i dopiero co się obudziłam..
Okropna skacowana niedziela.. 
hate it 



















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz